Blog fethrooth
na-pod 2012-02-17

"Wyjdź z tego drzewa wiewióra!, dąb nie robi tego specjalnie, po prostu taki sezon jest słaby! - odparł świerszcz."


 


W poczekalni nr 2:


Niema to jak specjalizowanie się w czymś. Całkowite zrozumienie jakiegoś zagadnienia, rzemiosła... Gdy nie umie się pisać i czytać, ale wie się jak zbudować most, żeby się nie zawalił... mieć tą przewagę w rękawie bez względu na otoczenie... może czasami ktoś inny też to umie, ale nigdy nie zrobię tego gorzej niż on... Idąc dalej... jakie to piękne, gdy człowiek wyznacza sobie realny, świadomy cel, który ma jasno określoną granicę i bez jednego gdybnięcia dąży do niego wyrzekając się nieskończonego apetytu i potęgującego się niezadowolenia... w morzu abstrakcji ciężko postawić sobie granice... jednak warto się postarać, aby w końcu być zadowolonym z życia... tak do końca


abstrakcja-realizm 2012-02-16

"Zagość... powiedział chłodny pokój do ciepła"


 


W poczekalni nr 1:


To bardzo ciekawe, jak wiele ludzie potrafią się zastanawiać nad zwykłymi rzeczami, które w efekcie nie posiadają najmniejszego znaczenia. Co najlepsze podczas, gdy o tym myślą mają realne przekonanie, że robią coś ważnego. Gdyby przestali tak myśleć i zabrali się do działania, zaoszczędzili by sobie i innym czasu i pieniędzy.  No to jeszcze sałatkę i sok do picia poproszę. Często takim ludziom, którzy wykonują pewne czynności, które w efekcie są bezsensowne i mają takie znaczenie jak jedno więcej roztocze na dywanie, udaje się wywrzeć taką presję, która przysłania ich prawdziwe szczęście z faktu iż mają pracę i są żałośni, że świecie broń na litość!... A ludzie zamiast współczuć, boją się i popadają w depresje... co ciekawsze przewlekłą...


o jak się tutaj błędnie i cieplutko zrobiło...


zadziałaj Polsko, nie przesiaduj tak... po nocy jest jeszcze dzień... to nie moment w którym się przyjdzie pożegnać, spokojnie można skończyć biadolenie i iść spać...     akurat mnie promień słoneczny posłuchał.  


tutaj-tam 2012-02-14

"Co mi po butelce, jak butelka pusta i popękana... zacytowała leśne cytaty wiewiórka do bobra..."


Jako, że normalnie tego nie robię, bo jestem autonomiczny i na wszystkie swoje pytania sam sobie odpowiadam ( chyba ze chodzi o dodawanie do 100 to co innego, w takich dziedzinach niema co udawać, że się jest orłem)... zapytam się świata, tego, który mi pozostał na chwilę obecną... co zrobi kobieta, gdy będzie miała do wyboru niepełnosprawnego(fizycznie nie tak bardzo) niższego od niej (nie wiele), skromnego, chłopaka, który szanowałby jej zdanie i potrafił żyć z nią w zgodzie do usranej śmierci    i   wysokiego ( zakładając, że ona ma jakieś 180 cm) przystojniaka, który ma wykształcenie, dużo, dużo kasy i nie zanosi się na poważne zamiary, tylko na wspólne wypady do znajomych, imprezy, sypialni, zakupy po galeriach i nad wodę, ciągłą dominację i przedmiotowe traktowanie...  czy kobieta będzie szukać rozrywki, wyższych sfer, pieniędzy, spełnienia marzeń, spokojnego życia w domu, do którego facet wraca raz w tygodniu, bo pracuje, ma wyjazdy, kupuje jej drogie prezenty bo stać go na to, nigdy nie będą się wstydzili wśród znajomych, zawsze podjadą drogim samochodem, dadzą drogi prezent, będą najlepiej ubrani, będą mieć najpiękniejsze fotki z wakacji...    czy może kobieta wybierze tego zwykłego bez szału chłopaka, który może i w szkole nie szalał, ale się zawsze starał, może nie jest wysportowany, ale wierzy w to, że sobie poradzi w każdej sytuacji, będzie bardzo kochał i zawsze wiedział, jak bardzo ten związek jest dla niego ważny, będzie ufał i wiedział, że i jemu się ufa, będzie szanował i starał się ile sił, pomimo może nie najlepszej pracy...   czym kierują się kobiety, o których tak bardzo ciężko zapomnieć... że istnieją, że pomimo, że ich niema są potrzebne gdzieś tam w którymś zakątku umysłu, który tak bardzo tęskni, żeby go przytulić i tak bardzo się broni, żeby go nie zranić... czemu po godzinie 22 ludzie piszą o takich rzeczach, skąd w postawie samotników i odludków biorą się takie niekontrolowane odruchy, które przychodzą z nikąd i rozkładają niby twardzieli na łopatki jak płatki czekoladowe mojego psa... czy mi się wydaje, czy ludzie wolą wiele rzeczy na gotowo?... smutkiem to zwalczać, czy może te płatki w tej misce zalać mlekiem?... gdzie upchać ten pusty pokój, w którym siedzę...


łatwo-łatwiej 2012-02-07

"Co byś zrobił karp, gdyby orzechy były tanie jak woda?- zapytała wiewiórka..."


W szkole coraz gorzej... pewnie zabawa skończy się realnym życiem na budowie. Przyjaciele dalej mnie mają w dup.e... znaczy pewnie jakbym ich miał to by mieli... i tak dalej i tak dalej aż do psa, który widać sobie nic z tego nie robi i ciągle biega uwalony w śniegu.


od tak-od nie tak 2012-01-28

"za wcześnie odpaliłeś rakiety bóbr... teraz wiewióra nie zdąży się przebić i będzie po naleśnikach."


W ludzkiej istocie nigdy nie będzie tego co jest we mnie teraz. A może to ja nie zachowuje się jak ludzka istota. Dlatego pobyt mój w tej rzeczywistości się już kończy. Wejście do tej innej, lepszej, zajmie mi dużo czasu i doprowadzi do granic wytrzymałości. Za skomentowanie nie przeproszę, bo nie chcę być komentowany zaraz przed wyjściem. Gdy nie da się zrozumieć pewnych rzeczy, lepiej zrobić zasłonę, albo wmówić sobie, że to jest nie istotne. Tak pewnie oni pomyślą. Więc również będę sobie zmyślał, gdy jutro pójdę na zakupy do supermarketu. Dlatego każde moje zdanie jest fikcją i nigdy nie zostało wypowiedziane.


I to wszystko niby miało się zakończyć?... to dopiero nowy początek w nowej istocie...


A i za szalik dziękuję, bo faktycznie milusi i będę w nim chodził bo ciepły i fajny. Najważniejsze Polsko, że wszystko po staremu. I stylistycznie dalej do przodu.


rok temu-za rok 2011-12-30

„Puk puk!... kto tam? – Zapytał gigant… przeznaczenie! – odparła wiewiórka… (Gigant otwiera drzwi)… Orzechy albo w ryj!!! – odparła wiewiórka…”


 


Życie mi się zepsuło. Zmieniło. Przestało funkcjonować. Nie potrafię przestać myśleć o pieniądzach. Uważam, że to jedyna możliwość na to, aby w końcu kogoś poznać, mieć znajomych. Bardzo chce mieć te pieniądze. Uważam, że człowiek mający dużo pieniędzy powinien z dystansem podchodzić do ludzi. Nie może im ufać, bo im chodzi o te pieniądze a nie człowieka. Człowiek przestaje mieć znaczenie. Może być pusty i tak ma wokół siebie ludzi. Człowiek powinien mało chcieć, bo to nie logicznym jest chcieć dużo, podczas, gdy życie skończone i apetyt rośnie w miarę jedzenia.  Nie chcę takich pytań sobie zadawać, bo to nie telenowela. Nie zadaje ich na głos, bo to jedyna możliwość, aby mnie nie wywieźli za gadanie do siebie. Dlaczego dla ludzi nie liczą się ludzie. Dlaczego umiejętność liczenia pieniędzy przysłania umiejętność wolnego czytania. Mając bardzo mało można być uwolnionym od obowiązków tych dużych. Wiadomo jeść i sprzątać trzeba. Nie rozmawiałem z nikim normalnie od roku. Kilka razy na siłę z delikatnym otwarciem. Na udawanie, że szanuje to, co ktoś robi. Bo to co ja robie nie ma znaczenia. I w efekcie nic nie robie. I ciągle słyszę, że lenistwo nie popłaca i w efekcie jestem nikim. A gdy czasem wstanę ścieląc za sobą łóżko tak spontanicznie, słyszę perfidne „nie warto gonić za bogactwem” . No ironio braku czynów. Jutro dzień, o którym nigdy nawet nie marzyłem. Raz może, ale lepiej zapomnieć.  Czekam czasami na przełom w tej pustce. Kłuci się to na moich plecach, bo logika zna odpowiedź, a duchowość do końca ma nadzieję. Jaka duchowość. Za wcześnie z tym przeholowałem. Myślałem, że do końca życia będę to zgłębiał i poznawał… to się okazało… proste, albo banalne. Gdy umysł przełącza mi się w tryb chaosu, nie rozumiem nic nawet jak sam do siebie mówię. Zawsze nie rozumiem.


Co sprawia, że ludzie się ode mnie odwracają… to, że nic nie umiem, czy może to, że nie mam zainteresowań… albo to, że jestem pusty, albo zbyt prosty… a może po prostu to, że nikim jestem.


I to naprawdę tylko tyle wystarczy, żeby człowieka przekreślić?... udając, że nic się nie stało napiszę: „to całe szczęście…”


Nigdy nie myślałem, że napiszę coś wprost bez owijania w te dziwaczne wierszyki, czy przenośnie.


Nie ważne jakie drzwi się za sobą zamyka… do tego się nigdy nie wróci… ważne, jakie drzwi się ma szanse otworzyć.


Czytelnikom dziękuję... dobrze wiecie za co i tym bardziej podnosi się Wasza wartość tutaj.


Słoneczku też dziękuję, za to że mi po mordzie dwie godziny na opuszczonym widnokręgu po oczach świeciło. Ileż można się gapić przez okno. Sprytne zagranie. 


na końcu-na początku 2011-11-25

"Zatańczysz ze mną jeszcze raz... ostatni raz - powiedział bóbr do wiewiórki". 


Przy niedorozwoju trzeba się czasem zastanowić... Zamiast gadać do ściany, lepiej zabić ze dwa systemy nerwowe... najlepiej cudze... Podobno muzyka działa na serce... na sztuczne zastawki pewnie też. Prywatność to powinna być prywatność, a nie publiczność... dopóki w TV nie będzie na to reklamy np: "szanuj obce obszary", to się pewnie nie nauczą.


Oj nie prawda, że człowiek nie pamięta o starych śmieciach... jesteśmy z małpy, to coś znaczy. Wystarczy zobaczyć na to co jest modne. Często modna jest głupota... głupota, może nowoczesność, może coś nieznanego, niepowszechnego... no w słowa można bez końca zawijać... liczy się przypadek i szczęście... Od ilu kobiet "Modna" kobieta musi usłyszeć, że zawijanie włosów śrubokrętem jest modne?... z panami też nie jest kolorowo... nikogo tu bronić... nikogo sądzić... o niczym tu gadać. Samo pisanie też stało się zbędne. Dziwie się sam sobie, że pisze blogi... to jakby wywalić ogłoszenie na drzewie: zgubiłem psa... mało Kto się odwróci... prawie nikt nie przeczyta... zainteresują się tylko nieliczni, za co się ich automatycznie ceni... cieszymy się, że Ktoś to przeczyta... ale nie zawsze czytanie wystarczy... można rozmawiać w tym świecie ogłoszeń... każdy coś zgubił... nie wszyscy to znajdą... może nawet do śmierci będą czekać, aż chomik wróci... a co gdy nie wróci?... a co, gdy ten pies szybciej zdechnie, niż do nas wróci... pierd..ony chomik, to jakoś sobie jeszcze coś w śmieciach znajdzie, albo się z gołębiami dogada... a ten pies zdechnie, bo albo go coś potrąci, albo odwróci z wycieńczenia... tyle możliwości rozwoju akcji.... od tak dawna żadnego rozsądnego. Opisałem tu wszystko. Ktokolwiek zapamięta, ma do mnie pilot. Co to za kontakt ze światem. K..wa wklepuje znaczki plastikowymi klawiszami do ekranu, a to się kablami gdzieś tam niesie, czy diabelskie jajo wie jak to działa... W ogóle komputery to jest diabelskie(po raz kolejny zaje-czesne słowo) stworzenie... nie dość, że nie wiadomo jak to działa, to jeszcze to nas oszukuje, symuluje nam jakieś rzeczywistości, zawraca głowę, warczy, trzeszczy, piszczy i prąd wpierd..a...


dobrze, że to ludzie stworzyli, to przynajmniej kiedyś będą wiedzieć jak to zatrzymać... o ile zrozumieją problem. 




Na koniec zdaniem wyjściowym: gdy się już wszystko napisze, co umysł zaprząta, a nic się nie zmieni...  to warto zaprzestać.


siedząc-stojąc 2011-11-05

"Bóbr, albo pijesz, albo polewasz, tu jest kolejka, tu ludzie czekają!! - odparł komar"




Raz gdy zrymować swe życie zachciałem,


gdy tej odmiany tą nutę chwyciwszy,


tak za te rymy po twarzy dostałem,


od tamtych sekund ta nuta mnie niszczy,


 


Czemu udawać przed ludźmi w naturze,


Wojować im słowem jak słowo nie zgrabne,


dostaniesz po łapach za mózgu tą burze,


albo usłyszysz, że rymy nie ładne.


 


 


 


I jak wiewióra orzechy swe chrupie,


i zdania od 'i' sie nigdy zaczyna,


tak zapamiętaj, że wiersze są głupie.


Problemów epok odwieczna przyczyna.


 


 


10 minut odjazdu... tak bywa


na zachód-na miejsce 2011-11-03

"Co tam tak trzymasz wiewióra? - kamień... a po co? - na wypadek, jakby się ktoś pytał co trzymam..."


Nikt mi nie będzie k...a mówił co mam robić, a tym bardziej nie mam zamiaru się do nikogo upodabniać... w d...ie mam to, że jestem gorszy od kogoś... wolę do końca życia nauczyć się jednej rzeczy dobrze, niż milion do dupy... a może ja nie mam zdolności i warunków?... tym bardziej sram na to, czy będę wartościowy przez to, czy nie... nikt k...a nie wie przez co ja musiałem przejść od początku tego małoletniego życia i nikt mnie nie będzie z nikim k...a porównywał... tam gdzie ja sam w sobie, tam będzie moje tempo i kropa. 


Dobrze jest podbudować się na czyjejś słabości, czyimś niedowartościowaniu... Z winem też tak jest, że długo... Nie chcę być bogiem... nie muszę się spełnić jako władca... czas biegnie, jedno rozdanie, możliwy szybki koniec, a tu plany ludzie kreślą jakby zwłoki miały się nie przestać ruszać.


Ależ oczywiście Układziku Słoneczny Ty mój... jestem świadomy wszystkiego.


zawsze-nigdy 2011-10-27

Tylko nowe rzeczy materialne, których mam tak mało sprawiają jeszcze, że jem obiady... Możesz mieć posadzki z iphonów, okna full hd, dach z iPadów, pokój gościnny zrobiony z laptopów, komputerowe sterowanie WC, odtwarzacz CD w tosterze, sklep z darmowymi ciuchami obok domu, farby do malowania na gazecie, dwa mazaki do malowania wąsów, ściany z piłek, konto na facebooku na każdy dzień roku, doładowany telefon i nieskończony pakiet smsów, wolny weekend, czysty sweter w razie, gdyby trzeba było nagle wypaść gdzieś ze znajomymi...


Normalnie, to zdania skleja się wcześniej przemyśliwając ich budowę...


normalnie.


Co ma być normalne, gdy nic nie jest... gdy człowiek ulega pustce, nie ma wynalazku na wyobrażenie sobie, że jest inaczej. Stan takiej sytuacji szybciej dostanie kubek za punkty w tesco, niż przestanie dobijać każdą nawet najmniejszą iskierkę pobudzenia... człowiek fizycznie ma swoje granice... dobrą praktyką jest jawne oszukiwanie się, że to nie prawda... także stosujmy to, puki bez recepty... za kropki w zdaniach też pewnie kiedyś będzie jakiś podatek, także Polska musi się nauczyć


oszczędzać


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]